Rozbiór zdań
Niedziela, telefon do matki. Rozmowa idzie normalnie, aż pada jedno zdanie:
„No dobrze, jak nie masz czasu, to trudno. Inne dzieci dzwonią do matek”.
Nikt nie podniósł głosu. Nikt o nic nie poprosił. A ty odkładasz telefon i przez dwie godziny masz w środku ciężar, którego nie umiesz nazwać. Wieczorem sprawdzasz kalendarz.
W sobotę jedziesz.
Problem nie polega na tym, że takie zdania są nieprawdziwe
Polega na tym, że przychodzą w jednym kawałku. Słyszysz je jako całość, całość ląduje w brzuchu jako poczucie winy i nie masz czego podważyć — bo nie wiesz, co dokładnie ci powiedziano.
Kiedy rozłożysz takie zdanie na części, dzieje się coś, czego nie da się cofnąć. Widzisz, że w środku były trzy różne rzeczy sklejone w jedną — i że tylko jedna z nich ma prawo czegokolwiek od ciebie chcieć.
Co jest w środku
DZIEŃ 1
Rozbiór zdania
Każde takie zdanie składa się z trzech części: z faktu, z czyjejś oceny i z prośby, która nigdy nie padła. Przychodzą sklejone i na sklejeniu stoi cały efekt. Uczysz się je rozdzielać.
DZIEŃ 2
Zdania, które o nic nie proszą
Westchnienie. Cisza. „Rób jak chcesz, ja już nic nie mówię”. Tu nie ma czego wyciągać, bo formalnie nic nie zostało powiedziane. Jedno pytanie rozbraja całą tę kategorię.
DZIEŃ 3
Zdania, które wracają
Te, które słyszysz od dwudziestu lat, i te, które mówisz już sam sobie — cudzym głosem, choć nikt ich dziś nie powiedział. Najtrudniejsze, bo nie chcą, żebyś coś zrobił. Chcą, żebyś był kimś.
Każdy dzień kończy się ćwiczeniem na prawdziwej rozmowie z tego samego dnia. Nie na wymyślonym przykładzie. Trzeciego dnia rozbierasz już sam — bo czytanie cudzych rozbiorów jest przyjemne, ale w krew wchodzi dopiero własny.
Dwa pliki
Rozbiór zdań — trzy dni
Piętnaście zdań rozłożonych do końca. Przy każdym: co słyszysz, co jest faktem, co oceną, czego się od ciebie oczekuje, gdzie dokładnie siedzi haczyk i jedna linijka odpowiedzi. Do tego pięć błędów, które popełnisz przy pierwszym własnym rozbiorze, i karta do wydrukowania.
Sto zdań — lista z mechanizmami
Sto prawdziwych zdań podzielonych na pięć grup: od rodziców, od partnera, od rodzeństwa, z pracy i od znajomych. Przy każdym jedna linijka o tym, na czym stoi. To jest ta część, do której się wraca.
Nie każde takie zdanie jest grą
Bardzo wielu ludzi mówi tak nie z wyrachowania, tylko dlatego, że w ich domu nigdy nie prosiło się wprost. Proszenie było wstydem, a odmowa końcem świata, więc nauczyli się dawać znaki zamiast słów.
Rozbiór nie służy do tego, żeby kogoś przyłapać ani ukarać. Służy do tego, żebyś ty wiedział, co się właśnie stało, i mógł odpowiedzieć na to, o co naprawdę chodzi.
Nie obiecuję ci też, że po tym ktokolwiek zacznie mówić do ciebie inaczej. Prawdopodobnie nie zacznie. Zmienia się co innego: przy tym samym zdaniu, w tej samej kuchni, będziesz wiedzieć, co się dzieje. A kiedy wiesz, masz wybór, którego wcześniej nie było.
39 zł
Dwa pliki PDF, do pobrania od razu po zakupie. Bez subskrypcji, bez logowania, bez terminu ważności.
To jest osobny, mniejszy materiał. Jeśli szukasz całości — dwudziestu dni o czterech typach graczy, ich zagrywkach, granicach i o tym, co dzieje się w twojej głowie — to jest Kurs 3.0.
